Trzeci spot
A oczywiście bym był zapomniał o premierze naszego trzeciego spotu:
A oczywiście bym był zapomniał o premierze naszego trzeciego spotu:
Nasza akcja trafiła do telewizji TVN
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1631434,0,,ustap_miejsca_kobiecie_w_ciazy,wiadomosc.html
Oprócz tego nasze spoty można już zobaczyć na peronach metra warszawskiego oraz w kinotece i w kilku innych miejscach.
Witam serdecznie. Oto drugi spot związany z naszą akcją “Ustąp. Nie znikaj!”. Zapraszam do obejrzenia.
Co ja tam będę dużo opowiadał? Nasz spot pojawił się w Superstacji. Oprócz tego wystąpił tam Przemek, który jest koordynatorem całego przedsięwzięcia. Może nie jest to moja premiera telewizyjna, ale na pewno jestem z tego bardzo dumny. Zapraszam do obejrzenia:
Jakiś czas temu wspominałem o akcji “Ustąp! Nie znikaj!”, na potrzeby której realizowaliśmy 3 spoty. Wszystkie są już gotowe i niedługo będzie je można obejrzeć. Jak tylko coś się ruszy, to dam znać.
Witam serdecznie po długiej przerwie. Zamieszczam dzisiaj kolejny video tutorial na temat zmiany prędkości odtwarzania fragmentu klipu w Adobe Premiere CS3
Dostajemy się na większość festiwali, na jakie startujemy. Nie jest źle. Uważam, że to duży plus dla nas, ponieważ oznacza to, że zrealizowaliśmy w miarę dobrą produkcję. Nie wygrywamy jednak nigdzie, a to już oznacza, że nie zrealizowaliśmy dzieła, a tylko filmik. Dlatego zmieniam dotychczasowych tryb pracy i kończę każdy etap należycie zanim zacznę kolejny. Postanowiłem napisać trzy scenariusze. W zasadzie dwa, bo trzeci to pomysł na dokument. Pozostałe filmy to animacja i fabuła. Postaram się sprawdzić na każdym polu i może ukierunkować się w filmie.
Ostatnio mieliśmy okazję kręcić cykl filmików-skeczy na potrzeby własne. Wkrótce je udostępnię, a tymczasem kilka zdjęć z planu:




Dłuższy czas nie było wpisu, ale też nie miałem zbyt wiele czasu. Teraz jednak muszę się czymś pochwalić Nasz film pt. “Teatr niepozorny”, który zrealizowałem wspólnie z Danielem Tendajem i Katarzyną Średnicką, dostał się na festiwal filmowy w Koninie - OKFA. Jest to dla mnie niesamowity dzień, ponieważ poraz pierwszy twór naszej ekipy spotkał się z jakimś większym uznaniem. Po szczegóły odsyłam do strony festiwalu:
Mam nadzieję, że spotkamy się na miejscu
Oprócz tego zdjęcie bohaterki filmu ^^:


W ostatnim czasie miałem niewątpliwą przyjemność rozmawiać z moją znajomą, która pracuje w jednej z liczących się agencji reklamowych. Przebywała ona na planie zdjęciowym jednego ze spotów realizowanych przez jej zespół. Było to pierwsze w jej karierze tego typu wydarzenie. Postanowiłem podpytać ją o wrażenia oraz napisać o tym na moim blogu. Opowiedziała mi bardzo dużo ciekawych rzeczy, którymi dzielę się teraz z Wami.
Wszystko zaczęło się około godziny 7:00 rano. Pojawiła się ekipa i rozstawiła sprzęt. Liczyła sobie ona około 20 osób. “Bardzo fajni ludzie. Zgrana ekipa” - mówi moja koleżanka. Składała się ona z reżysera i jego asystenta, operatorów kamery z wózkiem, oświetleniowców, techników, “mądrej głowy” od wszystkiego, ludzi zajmujących się rekwizytami oraz stylizowaniem planu (z wykształceniem gastronomicznym), monterów i “sprzętowców”, producenta oraz kilku innych osób mniej lub bardziej związanych z produkcją. Plan zdjęciowy znajdował się w bardzo dużej hali, na środku której spoczywały rekwizyty oraz aktorka, oświetleni blaskiem reflektorów, otoczeni niezliczoną ilością sprzętu. W tle wisiał sobie spokojnie zielony ekran, który potem posłużył do wkomponowania tła. Na reflektory zostały założone blendy, które rozpraszały światło. Kilka metrów dalej stał wózek z przytwierdzoną kamerą, aby realizować jazdy w ujęciach, podglądane przez ekipę na niezliczonej ilości telewizorów podglądowych. Wszystko to zostało usłane kabeliadą w najróżniejszej postaci.
O 9:00 pojawił się Klient, który objął funkcję czegoś w rodzaju Executive Producer’a podejmując decyzje o “jakości” każdego z ujęć. Pierwszą rzeczą, która rozbawiła cała ekipę to kwestia zawartości samej reklamy, czyli wtaczające się na talerz maleńkie warzywka. Zagranie tej sceny wraz z jazdą kamery wymagało jakieś 20 dubli. Bardzo mnie zdziwiło, że takich rzeczy nie robi się dzisiaj w aplikacjach do 3D, takich jak 3D Studio Max czy Blender. Okazuje się jednak, że jest to po prostu za drogie. Kolejną rzeczą, która wydała mi się zadzwiająca było “Motion Control”, którym okazało się dwóch ochoczych studentów. Mieli oni precyzyjnie przesuwać kamerę za każdym razem tak samo. Na szczęście nie miało to służyć do tego, do czego przeznaczone jest prawdziwe motion control.
Całość obserwował klient, podejmujący decyzje w kluczowych momentach. Głównie miało to służyć temu, aby nie musieć potem tłumaczyć się klientowi z każdego ujęcia. Skoro on je akceptował, to nie może mieć teraz za złe nikomu, że wyglądają tak, a nie inaczej. Swoją drogą to musi być niezła zabawa, szczególnie dla kogoś, kto po raz pierwszy jest na planie zdjęciowym. Ostatecznie zdjęcia zakończyły się we wczesnych godzinach wieczornych, więc całkiem wcześnie.